czwartek, 10 października 2013

Akcja Maliny: PAŹDZIERNIK miesiącem maseczek SEZON 2 | Maseczka z glinki czerwonej...

Wkręciłam się na tyle w poprzednią akcję maseczkową, że postanowiłam wziąć udział w kolejnej. Jest to już dobrze Wam znana Akcja Maliny: PAŹDZIERNIK miesiącem maseczek SEZON 2., czyli zadbajmy o naszą cerę. Zostałam zaproszona przez Katarzynę K. z bloga Kolorowe życie :), za co serdecznie dziękuję.




Nie będę rozpisywać się na temat zasad, bo pewnie większość z Was je zna. Gdyby ktoś chciał jednak poczytać to odsyłam tutaj.

Nie nominuję nikogo – do akcji zapraszam wszystkie chętne osoby, które mają ochotę wziąć udział i zadbać nieco o swe buźki :D


 


Przechodząc już do pierwszego osobnika…

Ostatnio bardzo polubiłam się z glinkami, takimi do rozrabiania. Dotąd miałam jedynie okazję wypróbować zieloną (TUTAJ), dlatego tym razem wybór padł na czerwoną, by sprawdzić jaki efekt da ma mojej buźce.

Maseczkę kupiłam w aptece, wcześniej nie spotkałam się jeszcze z tą firmą. Dokładna nazwa to MASECZKA Z GLINKI CZERWONEJ francuskiej firmy Argiletz .




OD PRODUCENTA:

Glinka czerwona jest w 100% produktem naturalnym (nawet proces suszenia odbywa się na słońcu), a jej zaskakujące i bardzo kompleksowe właściwości wynikają ze szczególnej struktury oraz obecności licznych soli mineralnych, w tym ok. 60% krzemionki. Maseczka z glinki czerwonej znakomicie oczyszcza skórę w sposób bardzo łagodny, respektując naturalne pH skóry. Jest szczególnie zalecana do cery tłustej i mieszanej, a jednocześnie wrażliwej ze skłonnością do wyprysków. Leczy i łagodzi trądzik różowaty, pozostawiając skórę świeżą, gładką i aksamitną. 


Waga: 10 g

Cena: 3,30 zł

 

MOJA OPINIA:

Maseczka znajduje się w z zgrabnej saszetce. Szata graficzna dość prosta, nie rzucająca się w oczy. W środku proszek, który należy rozrobić z wodą, naparem z ziół lub sokiem z owoców. Glinka jest bezzapachowa – ja bynajmniej nic nie poczułam.


Saszetka zawiera 10 g produktu i producent zaleca wymieszanie całej tej ilości z wodą i nałożenie grubą warstwa na twarz. I tak tez zrobiłam. Jednak na przyszłość podzielę maskę na połowę bo taka ilość to dla mnie za dużo jak na jedno zastosowanie.




Czerwoną glinkę nałożyłam na twarz i trzymałam jakieś 20 minut. Pomimo nałożenia dość grubej warstwy glinka dość szybko wysycha – kończąc nakładanie na całą twarz i szyję, niektóre okolice zaczęły już wysychać, dlatego należy pamiętać by spryskać/ zwilżyć nieco twarz by nie dopuścić do zaschnięcia glinki. Zmywanie to żadna trudność, trzeba jednak porządnie zmyć, bo w innym przypadku skóra niedomyta wyglądałaby dość dziwnie w lekko rudawymi plamami.


Po zmyciu skóra twarzy była gładka i aksamitna, jak to zapewnił nas producent. Była również delikatnie napięta, ale nie na tyle bym odczuwała jakiś dyskomfort z tego powodu. Dało się również odczuć dokładne oczyszczenie.. Cera jakby nieco ukojona i wyciszona. Brak podrażnienia i uczulenia. By stwierdzić czy maska jakoś pozytywnie wpłynęła na pozbycie się trądziku po jednorazowym użyciu jest niemożliwe. Przy regularnym stosowaniu być może.

Podsumowując: Kolejna glinkowa maska, która spełniła moje oczekiwania i przyniosła natychmiastowy efekt. Jeśli lubicie glinki i macie chwilkę czasu by się pociapkać to serdecznie polecam.



Znacie jakieś produkty tej firmy? 
Używałyście już kiedyś glinki czerwonej?

40 komentarzy :

  1. Ja nawet bez akcji używam raz w tygodniu maseczki :) Maseczka mnie zaciekawiła, ale do glinek podchodzę zazwyczaj niechętnie bo nie lubię ich zmywać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też staram sie być regularna nawet pomimo takich akcji. Jednak ona dodatkowo jeszcze mobilizuje.. Jeśli glinka nie jest zaschnięta to nie ma problemu ze zmyciem :)

      Usuń
  2. wygląda trochę jak ketchup w tej miseczce :D Dość ciekawa, lubię gdy buzia jest aksamitna w dotyku. Pewnie wypróbuję jak zużyję swoje glinki- białą, czarną i zieloną, na razie jednak mam zapas na jakieś pół roku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się jeszcze musiała zaopatrzyć w jakieś większe opakowanie glinki :) Może cos polecasz?

      Usuń
  3. glinka czerwona?? nowość dla mnie:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, nigdy nie miałam takiej maseczki do wymieszania! Muszę nadrobić zaległości, zdecydowanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda bardzo fajnie na twarzy :) Osobiście jeszcze się z nią nie spotkałam, ale wszystko przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :D Jeszcze nic straconego :)

      Usuń
  6. Glinki to strasznie fajna sprawa, powiem Ci, że w sumie gdyby nie blogowanie to pewnie bym nie wiedziała, że istnieją. A tak..uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz :D Gdyby nie blogowanie również nie poznałabym wielu wspaniałych produktów :D

      Usuń
  7. Lubię większość glinek, więc pewnie i ta by się u mnie sprawdziła ;) Mam ochotę na glinkę zieloną z tej serii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam zielona ale z innej firmy, taką też bym wypróbowała :D

      Usuń
  8. lubię te maseczki, czerwoną też miałam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. glinki uwielbiam ale czerwonej nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba jeszcze nigdy nie używałam maseczki z czerwoną glinką ;) Chyba czas w taką zainwestować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajna jest :D Chciałabym jeszcze inne glinki wypróbować :) Miałabym przynajmniej jakieś porównanie :)

      Usuń
  11. dziś zakupiłam żółtą glinkę, ale czerwona również z pewnością zakupię i wypróbuję, bo glinki uwielbiam!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja zółtej jeszcze nie miałam :)

      Usuń
  12. Lubie glinki ale dawno ich już nie używałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ostatnio jakoś rzadko używałam maseczek, ale Twój post mnie zainspirował i jutro nakładam na siebie Tołpę :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię maseczki z glinki zielonej, czerwonej jeszcze nigdy nie stosowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zieloną bardzo polubiłam. Ciekawe jak będzie jeszcze z innymi glinkami :)

      Usuń
  15. Wygląda zachęcająco, miałam styczność tylko z czerwoną glinką z Jadwigi i zmycie było koszmarem :P
    Haha, ja miałam całkiem sporo kasy ze sobą, ale mało czasu, więc z rozpędu skusiłam się tylko na 4 woski xD jakbym była tam dłużej to pewnie coś jeszcze bym sobie dobrała :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze zmywaniem na szczęście nie miałam problemu :D

      Usuń
  16. dla mnie to nowość, nigdy nie spotkałam się z żadnym produktem tej marki. zamierzam zapoznać się bliżej z glinkami,

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla mnie to nowość, nie spotkałam się z żadnym produktem tej marki. Maseczka wygląda przyzwoicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też moje pierwsze spotkanie z tą marką i mam nadzieję, że nie ostatnie :)

      Usuń
  18. Uwielbiam się ciapkać w glinkach!

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka